Opublikowany w budownictwo

Naprawa ciąg dalszy

Szłam więc tak, stopień po stopniu, krok po kroku, bardzo powoli. Musiałam dość pod same dachy, na najwyższe piętro, z czego nie byłam zupełnie zadowolona. Muszę przyznać, że nie jestem typem sportowca i tak naprawdę ruszam się tylko z kanapy do lodówki. Nie pamiętam już kiedy ostatnio uprawiałam jakiś sport z prawdziwego zdarzenia. Chyba w liceum, a to i tak tylko dlatego, że mnie do tego zmusili. Musiałam zaliczyć wychowanie fizyczne, żeby zdać do kolejnej klasy, więc chcąc nie chcąc chodziłam na te zajęcia, przebierałam się w strój sportowy i biegałam wokół sali sportowej przez czterdzieści pięć minut, po czym szłam do szatni i wychodziłam z budynku mówiąc, że więcej tego nie powtórzę. No ale oczywiście powtarzałam, bo co innego mogłam zrobić, jeśli chciałam zaliczyć przedmiot. W każdym razie teraz wiedziałam, że moim nogom będzie potrzebna naprawa po tej wspinaczce, a sport na pewno nie stanie się moją pasją. Już szybciej zainteresuje mnie dekarstwo poznań i budowlanka, niż ten koszmar. Kiedy tak szłam, zobaczyłam tabliczkę, która mówiła mi w którą stronę powinnam iść, jeśli chcę trafić na dachy. Zabawne było to, że wskazywała ona po prostu w górę. Zaśmiałam się na głos i ruszyłam w dalszą drogę.